Kuchnia jest sercem domu

 Kuchnia podobno jest sercem każdego domu. To prawda. Tu przygotowujemy posiłki, tu jest śmiech przy robieniu ciasteczek i lecą kwieciste wiązanki przy rozpakowywaniu zmywarki. W kuchni poranna kawa z ekspresu i wieczorna herbata. Tu też koktajle, przetwory...magia się tu dzieje.

Od 4 lat mieszkamy w Śmietankowym Domu. Wiele miejsc wciąż jest jeszcze nie dokończonych. Kuchnia była jednym z nich. Nie miała płytek,  oświetlenia zrobionego na 100% a styl jaki w niej się stworzył to zbieranina vintage półek i skrzynek. Lubiłam ten styl, stworzyłam nawet panel " farm market " na starych drzwiach od kredensu. Śmietankowa kuchnia miała swój niepowtarzalny klimat.

Jednak brak płytek przy codziennym gotowaniu to zmora. Po 4 latach ściana już wymagała odświeżenia aby nie powiedzieć wyburzenia. Brak górnych szafek też zaczął męczyć. Wszystko stawiane było na blacie, co zmniejszało powierzchnię roboczą. A styl farm kitchen stał się nie do ogarnięcia w kwestii porządku.

      TU zobaczcie jak wyglądała kuchnia przed metamorfozą

Postanowiliśmy działać. 

Płytki były priorytetem. Zostało nam kilka opakowań tych z łazienki i postanowiliśmy je wykorzystać. Kafelki jak z londyńskiego metra pasują do różnych pomieszczeń, więc nie bałam się tego, że jest to łazienkowa stylistyka.Zdążyłam tez się przekonać, jak trudne w utrzymaniu czystości są te małe wypukłe płyteczki. Widmo pryskającego sosu pomidorowego na bielusieńkie fugi uruchomiło moją wyobraźnie. Zaczęłam się zastanawiać co zrobić, aby przy strefie, gdzie się gotuje, uniknąć bałaganu.

                             Bingo!

                          WALLMURALIA 

Szkło zamiast płytek wydawało mi się rewelacyjnym rozwiązaniem. Rach ciach ten sos pomidorowym szmatką bym ścierała. 

Tylko, że ja nadal chciałam te białe londyńskie płytki. Nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła w kuchni inaczej niż mają wszyscy.

Połączyłam szkło z płytkami. Mam 2 w 1. Cała ściana jest chroniona przed brudem, estetyczna i taka jak chciałam. 

Muszę Wam się przyznać, że miałam ogromny problem z wybraniem wzoru szkła. Jest tak dużo pięknych krajobrazów, motywów, kwiatków, że straciłam głowę. Musiałam jednak się opanować. Wybrałam motyw drewna bo Paweł pracuje w tym materiale, więc jest nam on bardzo bliski. W moim odczuciu było to spójne. W salonie natomiast mamy wielki obraz lasu we mgle,więc dobrałam jeszcze ogromną szklaną deskę właśnie z takim leśnym motywem. 

Moja szklana ściana to ----> panel 140x70 

Moja deska to -----> deska szklana do krojenia, zakrywająca panel grzewczy

Jestem zadowolona z efektu metamorfozy kuchennej. Jest porządek i estetyka. Jest funkcjonalność. Mam półki na których mogę dowolnie tworzyć aranżacje potrzebnych (i mniej potrzebnych) przedmiotów. Blat jest pusty, jest miejsce. Szklana deska zakrywa płytę tworząc dodatkowy blat. Nic tylko zakładać fartuszek i brać się do gotowania. 


Wiecie, że u mnie w kuchni króluje prostota. Lubię gotować, ale nie godzinami i nie ze składników, których nie można nigdzie dostać, lub są na tyle drogie bym mogła z takiego jednego wyżywić rodzinę przez cały tydzień. Chętnie podzielę się z Wami mega prostym i nieziemsko smacznym przepisem na obiad. Czas przyrządzenia 20min.


 

Składniki:

ziemniaki

puszka tuńczyka w sosie własnym

cebula

pomidorki koktajlowe

Przygotowanie:

Obrać, umyć i ugotować ziemniaki z łyżeczką soli.Ziemniaki muszą być miękkie, ale nie rozpadające się.

Na patelni, na oleju (u mnie kokosowy) podsmażyć cebulę .Dodać tuńczyka (odlać sos), przemieszać razem. Dodać ugotowane ziemniaki , pomidorki i chwilę razem smażyć . Oprószyć koperkiem.

Smacznego.













 

Śmietankowy Dom

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

3 komentarze:

  1. Faktycznie niecodzienne połączenie, wygląda ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zawsze muszę mieć inaczej, lubię też taki styl, że nie pasują do siebie rzeczy. Cały dom tak mam zrobiony. Ale to mój styl.

      Usuń
  2. Fantastyczny artykuł :) Bardzo inspirujący. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń