co nowego przyniesie rok

 " Wystarczy trochę zmienić kurs, a przeciwny wiatr stanie się sprzyjającym. Idź w inną stronę, a słońce, które oślepiało Twoje oczy, za chwilę będzie świecić Ci w plecy. Nie jest ważne, skąd zaczynasz własne życie, ważne, gdzie je kierujesz" W. Buffett.

Weszłam z tym cytatem w Nowy Rok. Jest on trafny, doskonale wpisał się w moje myśli i czyny.

Dzisiejszy post będzie o moich małych planach(bo w czasach zarazy nie liczę na realizację wielkich planów, to ciężki czas dla mikro firm. Dużo nas ogranicza rodzinnie, wyjazdowo, życiowo).

W tym roku nie będzie planów typu "schudnę"," zdrowo będę jadła". W tym roku moje plany to małe kroki do kilku celów, które sobie obrałam.

Chętnie podzielę się z Wami kilkoma z nich.


Zdrowie.

Kto czyta, obserwuje mnie od kilku lat wie, że przewlekle (mega często) choruję na migreny. U mnie to nie ból głowy u mnie to zgon totalny , kilkudniowy. Jestem już zdiagnozowana na oddziale neurologii, więc wiem, że to TYLKO (AŻ) migrena. Nie zdiagnozowana jest tylko jej przyczyna.

Ponieważ ta przypadłość jest na tyle uciążliwa i męczy mnie coraz częściej, postanowiłam zrobić kilka małych kroków ku zdrowiu.

- poszukać przyczyny ( jedzenie? stres? kręgosłup?)

- zapobiegać zamiast leczyć (niestety u mnie już lecą tryptany)


Na początek (a mamy pierwszy tydzień nowego roku), testuję matę z kolcami na bóle kręgosłupa i odcinka szyjnego. Regularnie piję herbatkę na migrenę z liści konopnych, staram się wyrabiać 10000 kroków dziennie , czyli spędzać czas na dworze- spacerując.

W późniejszych miesiącach planuję regularne wizyty u fizykoterapeuty oraz zrobienie testów żywieniowych by wykluczyć, że to jedzenie jest przyczyną moich męczarni.

Praca.

W tej kategorii jeszcze w starym roku poczyniłam zmiany. Jestem introwertykiem i koziorożcem , bardzo trudno mi się przestawić na nowe-inne, zmienić znaną mi drogę, wyjść ze swojej strefy komfortu. Udało się jednak. Przeorganizowałam dostawy nowego towaru, co za tym idzie, odnotowuję same plusy:

- więcej czasu w niedzielę dla siebie i rodziny

- spokój

- systematyczność (określiłam jasno plan tygodniowy )

- przejrzystość 

- zadowolenie klienta (piszecie mi często, że taka forma jest lepsza)

Zmiana typu sprzedaży to nie jedna z moich zmian firmowych.

Mam nowe miejsca pozyskiwania towaru, zakupy robię bardziej przemyślane, celuję uważnie w gusta moich klientów za co oni odwdzięczają mi się zakupami oraz (często) miłą korespondencją czy poleceniem mnie innym.

Stawiam na wyraźne- atrakcyjne zdjęcia aranżacyjne.

Uważnie pilnuję finansów.

Odpuściłam bloga (tak tego którego teraz czytasz). Postanowiłam pisać go dla Was , ale bez przymusu 1 posta w tygodniu czy miesiącu. Treści będą pojawiać się, kiedy najdzie mnie wena, ciekawy temat czy po prostu współpraca.

Pomysły na posty notuję w dzienniku, więc nie bójcie się nie przepadnę na kilka miesięcy.


Ja:

Tu chyba muszę poczynić największe zmiany. Bo stres mnie zjada,bo czuję się źle. Trudna droga przede mną, ale wybieram się w nią.

 Tu też sprawdzi mi się metoda małych kroków, wiem, że to u mnie działa najskuteczniej.

- nie przejmować się rzeczami na które nie mam wpływu. 

Bo folia do pakowania nie dotarła , bo Zuza ma lekcje online i nie mogę pracować, bo jest ciemno, leje i mi zdjęcia brzydko wychodzą. Niby pierdoły prawda? A potrafiły totalnie mi zepsuć dzień...ba tydzień!

- rozdzielać czas dla siebie- dla rodziny -na pracę. Nie robić wszystkiego na raz.

 W trakcie lekcji online pakowałam zamówienia, pomagałam Zu w tychże lekcjach, gotowałam obiad, odpisywałam klientom i robiłam zdjęcia produktów, rozwieszałam pranie ba..nawet próbowałam w trybie slow wypić kawę. Efekt taki, że wszystko zrobione połowicznie a ja mam nerwicę.

 - wyznaczyć czas tylko dla siebie. 

Przeczytałam ostatnio sporo ciekawych artykułów i książkę o introwertykach. Dowiedziałam się, że ludzie tacy jak ja, aby być zdrowi na ciele i umyśle potrzebuję być sami ze sobą. W taki sposób ładują baterię do dalszego życia, obowiązków itd. 

Równie ważne jest też to aby nie zmuszać się do rzeczy na które się nie ma ochoty a wypada. Nie lubię imprez z osobami, których nie znam, nie lubię załatwiać rzeczy przez telefon, nie lubię prowadzić grzecznościowych rozmów o pierdołach z ludźmi z którymi nie utrzymuję głębszych relacji. Tym rzeczą i kilku jeszcze innym mówię stanowcze NIE!  

Wracając jednak do czasu dla siebie mam na myśli codzienne czytanie książek , codzienne spacery, codzienny czas na moje notatki i planowanie w planerach, codzienna niespieszna kawa. Mam plan raz w miesiącu chodzić na relaks do kosmetyczki,zapisać się na jogę, widywać się częściej z serdecznymi przyjaciółmi, wyjechać... 

 Niby to wszystko takie oczywiste i proste a jednak zapętliłam się, goniłam własny ogon i nie mogłam przestać. 

Z planów z kategorii Różne:

- zaangażować się w akcje charytatywne bądź w wolontariat np. schronisko

- stworzyć pracownię o jakiej marzę, gdzie wszystko jest poukładane, mam miejsce na towar, na pakowanie paczek, na kreatywne działania i na pracę przy komputerze

- dokończyć wiele rzeczy które są zaczęte w kwestii domu.

- wkręcić się w ogródek warzywny i ogród 

- wyjechać w góry , na mazury , nad morze wszędzie zaliczyć masę spacerów.

- mieć oszczędności. 

- gotować więcej nowych potraw. Nie bać się próbować.

" Masz władzę na tym, co znajduje się w rękach losu, ale temu co znajduje się w twoich rękach , pozwalasz uciekać. Za czym wyglądasz? Czego wyczekujesz? Przyszłość jest niepewna:Żyj teraz"

Seneka.

 








 

Śmietankowy Dom

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

2 komentarze:

  1. Witaj, życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku, spełnienia marzeń i tego wszystkiego co sobie zalożyłaś na nadchodzący rok.

    Polecam jogę, naprawdę uspoķaja, jasno myślisz ijesteś tu i teraz.

    OdpowiedzUsuń