Przy stole czyli jadalnia z nowym-starym meblem.

Jak się u nas jada. Różnie. Wiadomo chciałabym aby zawsze, wszystkie posiłki były wspólne, aby telewizor nie grał w tle, aby nikt nie przeglądał instagrama, aby na stole nie walały się zabawki.
Bywa różnie.

Pamiętam z dzieciństwa imieniny cioci, babci, mamy, taty. Zawsze była impreza, zawsze dwudaniowy obiad z deserem. Ja jako maluch zawsze przy stole. Czasem dostawałam kartkę i długopis aby porysować, gdy już koszmarnie mi się nudziło. Dziś na takich imprezach dzieci rzadko siedzą z dorosłymi. Zazwyczaj zjedzą lub nie i idą do siebie. Czasem mają osobny mały stoliczek.
Obiady z przed lat wspominam jako kwintesencję rodzinnych spotkań. Były rozmowy, śmiechy. Było bardzo miło.



Z podstawówki pamiętam, że zawsze obiad jedliśmy całą rodziną. Czekało się, na to aż wszyscy wrócą do domu. Kto był głodny wcześniej mógł dostać kanapę, jabłko. Na główny posiłek trzeba było jednak czekać. Kolacje już były wybiórcze. Bo mama nie jadła ich, tata (ojczym) był głodny dopiero po 19h a brat dostawał ataku głodu dopiero przed spaniem. Ja różnie, w zależności czy uważałam się za grubą czy nie.

 Żyłam na dwa domy (rodzice się rozwiedli), mam różne wspomnienia. Skrajne wręcz. Jednak oba warianty posiłków wówczas podobały mi się i smakowały. W domu mamy zawsze gorący obiad , mięso, ziemniaki, surówka. Zawsze! W domu u taty chleb ze smalcem na obiad. Do dziś uwielbiam. Czasem u taty jadło się kurczaka z rożna z hali Mirowskiej, czasem sałatkę z papryki z jednej miski łyżkami.

W dorosłym życiu, gdy byliśmy ze śmietankowym mężem jeszcze bez Zu (a to 10lat życia), jadaliśmy też w miarę przykładnie. Królowały obiady domowe, jedzone często w łóżku przed telewizorem o zgrozo.
Gdy pojawiła się Zu sprawy się mocno skomplikowały bo ja przez pół roku nie mogłam jeść nic. Byłam tylko na żywieniu pozajelitowym. Kroplówka 20 godzin na dobę. Mimo tak okropnej choroby, gotowałam mężowi. Tylko jak gotować smacznie jak nie można spróbować czy dobrze doprawione. Daliśmy radę. Brawo my.

Dziś kiedy wszyscy już mogą jeść normalnie i jest szansa aby gotować, testować kuchnie świata, cały czas pozostajemy przy kotletach, ziemniakach i ogórkach. Bo lubimy, bo to szybko, bo Zuza zje i nie trzeba dla niej gotować oddzielnie. Często przygotowuję zupy. Rosół, pomidorowa, jarzynowa, dyniowa to nasze ulubione. W każdym tygodniu jest jedna, inna. Zuza je tylko rosół.

Uroczystości takie jak imieniny, urodziny czy święta są zawsze celebrowanie należycie-kulinarnie. Obiad, choć jednodaniowy jest zawsze kończony deserem z przynajmniej dwoma ciastami. Niestety nie lubię się z piekarnikiem, wieczne zakalce.

Stół zawsze przystrojony, obrus, kwiaty, świece, dekorację. Takie przygotowania to dla mnie ogromna radość i spełnienie mojej artystycznej duszy.
Bardzo lubię takie rodzinne spotkania. Spraszam różnych gości, goszczę ich po królewsku. Zmieniam talerze, zaparzam nowe herbaty, dokładam ciasta. Sprawia mi to ogromną przyjemność.

Odkąd nasza jadalnia jest wielkim wykuszem, jeszcze bardziej pragnę gości. To miejsce z 5 metrowym oknem sprawia wrażenia jakby siedziało się na werandzie. Każda pora roku wygląda tu pięknie. Od miesiąca mam też nowy mebel. Tak zwany szlaban. Starą ławę, która w domostwach wiejskich stała przy piecu. W dzień siadali na niej domownicy, stała przy stole. W nocy otwierało się ją (wyściółka z siana) i ktoś tam spał. Nie wiem jak się mieścił, ja na długość i szerokość raczej bym nie weszła.
Teraz szlaban stoi u mnie w jadalni. Piękny jest ,duży. Zastanawiałam się czy go malować, ale ostatecznie został takie naturalny. Cieszy me oko.

Opiszcie jak wyglądają Wasze jadalnie, lubicie gościć się czy gościć gości.

















Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

4 komentarze:

  1. Poduszki!!!!
    Krzesła ....i stół!!!!!
    Z chęcią posiedziała bym przy takim stole popijając kakao.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwygodniej jest na tej zielonej ławie. Ten szlaban jest trochę za wysoki do stołu ale że wygląda obłędnie to zostaje hihi. Ja wszelakie ciepłe napoje lubię pić w fotelu.

      Usuń
  2. Nowości we wnętrzach są niezwykle potrzebne ;) Czasami wystarczą tylko niewielkie zmiany by zmienić charakter danego pomieszczenia, a czasami trzeba zrobić remont, jednak na prawdę warto, gdyż mieszkanie zyskuje wiele ;)

    OdpowiedzUsuń