Wielkanocna aranżacja stołu

Wielkanoc z dzieciństwa to magia, to wspomnienia niezwykłe, nietuzinkowe, radosne. Przypominają mi się ciepłe, słoneczne dni, zapach gotowanych jajek i sałatki warzywnej. Myślę o lanym poniedziałku co to się z chłopakami biegało po blokowisku, uciekało z piskiem i wracało przemoczonym do domu. Wspomnienia Wielkanocne to  Babcia siedząca w wielkim fotelu i rodzina, która zawsze była bliziutko.


drewniane jajko


Dziś Wielkanoc jakaś inna, szybciej przemija i trochę mniej jest magiczna, w innym gronie spędzana. Przygotowania w pośpiechu w jakiejś nerwówce mam wrażenie. Tradycja malowania jaj powróciła do mojego domu wraz z przyjściem na świat Śmietaneczki. Teraz to jej trzeba ten czar wielkanocnego okresu pokazać. Budować jej wspomnienia.
Inaczej jest. Choć odświętnie ubrane idziemy do kościoła, święcenie pokarmów jakieś takie mniej uroczyste. Choć zdobimy jajka, jakieś takie mniej przyjemne to malowanie niż te, które pamiętam z dzieciństwa. Pokazuję Zuzi bazie, kwiatki sezonowe. Zwracam jej uwagę na kościelne aspekty. Wiosnę jej pokazuję. 
Cieszy się ten maluch z wypisywania świątecznych kartek, podlewa codziennie rzeżuchę. Celebruje wszystko na swój sposób.
Mnie cieszy jej radość, spontaniczne pytania, zabawa w szukanie jajek. 

Odkąd mam własny dom lubuję się w dekoracjach. Ogromną przyjemność sprawia mi aranżacja stołu. Choć nie zawsze świąteczny posiłek przypada u nas, mam potrzebę, aby stół był uroczysty w te dni.
Stawiam kwiaty, pod kloszem piętrzą się ciasta i ciasteczka. Wszystko na wyciągnięcie ręki do popołudniowej kawy. Odkąd Śmietankowy mąż przepadł w temacie drewna, jest ono oczywistą dla mnie dekoracją samą w sobie. W tym roku wyciągnęłam wielki, nieobrobiony jeszcze kawał dechy i położyłam na stole. Między posiłkami stoją na nim kwiaty. W czasie posiłku talerze z przysmakami. Piękny jest. Myślę że zostanie u nas na dłużej. 
Znam mojego męża. Po świętach weźmie tą dechę oszlifuje, zaolejuje, wypali logo. Sprawi że stanie się ona deską premium lux. 
Lany poniedziałek już nie cieszy jak kiedyś. Dorosłe spojrzenie na tą zabawę wiąże się ze sprzątaniem, wycieraniem, suszeniem. Ostatnio te wiosenne święta zimne jakieś, śnieżne lub deszczowe. Nie ma możliwości chlapać się na powietrzu. Ograniczamy się do porannego psikania z plastikowych jajek lub pistoletów. Już nikt nie przygotowuje wiader, nikt nie wlewa całego kubka zimnej wody do łóżka. Dobrze.
Rodzinne spotkania miłe, we własnym gronie. Objadanie się, rozmowa, wspomnienia, plany wakacyjne. Jako dziecko wierciłam się na krześle, czekałam aż wreszcie wszyscy zjedzą i ktoś się ze mną pobawi. Teraz ma tak Śmietaneczka a ja mam ogromną potrzebę zwolnić, niespiesznie próbować potraw, cieszyć się tym siedzeniem ramię w ramię.

Kochani. Życzę Wam spokojnej Wielkanocy. 
Niech ten czas będzie ciepły, rodzinny. Niech smaczne dania cieszą Wasze podniebienia. Lubujcie się w tych kilku wolnych dniach i odpocznijcie choć troszeczkę.









Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

2 komentarze:

  1. Ty zawsze masz na wszystko świetny pomysł. Stół wygląda świetnie! I aż jakoś bardziej świątecznie się zrobiło :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń