Nasz weekend

Jeszcze tydzień temu marudziłam na zimno i brak wiosny a tu za oknem 24 stopnie dziś. Baleriny na nogach a kurtka w szafie. Jeszcze tydzień temu miałam chandrę, awersję do prac twórczych. Wszystko mnie drażniło. 

I nadszedł wreszcie wolny weekend.

Nadeszły te dwa dni,  gdzie nic nie muszę, nigdzie nie jestem umówiona, zobowiązania nade mną nie wiszą. Śmietaneczka pozwoliła spać do 8h, słonko zagląda przez nasze 5 metrowe okno wprowadzając  wiosnę do śmietankowych wnętrz. Poranek slow i bajkami w tv. Popołudnie na spacerze na lodach. Moja Zu chyba wiedząc, że chcę podziałać twórczo- niespodziewanie idzie na 2 godzinną drzemkę. Robię dwie nowe tace zdobione decoupage, maluję dwie herbaciarki. Dzień idealny?
Ze Śmietankowym siedzimy do 2 w nocy, gadamy o pierdołach wino popijając.

Nie pamiętam takiego dnia. Nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ostatnio tak było przyjemnie, rodzinnie. Ważne są dla mnie te chwile.
 Najważniejsze chyba z całego miesiąca.

I kolejny dzień, pobudka o 6.30 h afera o śniadanie, przepychanki. Ale  wychodzimy na prostą, leniwie wstajemy, parzę kawę. Cała rodzina przygotowuje wspólnie posiłek. Nawet Piorun zagląda przez okno, sprawdza co się dzieje.
Leniwie  odpoczywamy na kanapie, potem wycieczka po komisach. Śmietankowa auto ma w planach. Wracamy i siadam - przez chwilę sama. Piję kawę zajadam owsiane ciasteczka i przelewam moje myśli na wirtualną kartkę.
Czuję się szczęśliwa. Uczucie frustracji gdzieś odleciało. Z pogodną miną myślę o tygodniu pracy. Myślę, że za 5 dni kolejny wolny weekend. Kolejne wiosenne dni czekają aż je wypełnię pracą w domu nad stylizacjami. Kolejne kartki książki czekają aż je prześledzę. Przepis na ciasto woła mnie z szuflady, zachęca do realizacji. Spódnica w kwiaty (jeszcze z metką) prosi na swój debiut. 
Wreszcie przyszła ta wiosna i zmieniła to co chciałam. Uśmiech mi wrócił z dnia na dzień, chęci do działania powróciły.

Zobaczcie jak nam pięknie to śniadanie weekendowe wyszło.





















 

Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

9 komentarzy:

  1. Piękne momenty, dla takich chwil warto wiele :) no i wiosna, wreszcie wiosna. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rodzinne weekendy to jest to :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i widzisz- każdy w swoim życiu miewa gorsze momenty a potem- energia i radość z codzienności rozpiera człowieka :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bajeczne śniadanie. Te okna macie tak duże, że w pierwszej chwili myślałam, że to altana :) I te podstawki na przystawki - cudowne!
    Wielu chwil takich jak te Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczarowałaś mnie tym wpisem. Coś pięknego. Taka radość życia. Wiadomo, zwyczajnie, spięcia i małe kłopotki zawsze są. Ale ta nieperfekcyjność jest właśnie idealana. :) Takie prawdziwe i szczerze. I zdjęcia tak ładne! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od razu widać, że weekend spędzony slow, w spokoju, bez stresu :) Oby tak częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skąd ja to znam... Tak bardzo lubię, gdy jesteśmy w domu wszyscy, zwłaszcza w weekendy. Wspólne śniadanie- u mnie tez często jajecznica- i to cudowne bycie razem. Szkoda, że to się zdarza tak rzadko. Póki co, dziś na razie sama z dziećmi, patrzę na skrzyneczkę z kluczem "by Smietankowi" i piję kawę. Pozdrawiam, zwłaszcza Twoją mała pomocnicę. M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne, rodzinne, swojskie obrazki i ten widok za oknem piękny i ten biedny piesio za oknem, co by chciał do stołu dołączyć ;-)

    OdpowiedzUsuń