Wiosenna jasność

Dni takie już długie, słońce rozświetla całą jadalnie i salon. 5 metrowe okno, które było rzeczą decyzyjną przy wyborze projektu domu, wreszcie ma swoje 5 minut. Zimę spędziliśmy w sypialni, choroby i nostalgiczny nastrój sprawiał, że tam czuliśmy się najlepiej. 
Teraz czas wyjść na salony.

Posiłki przy wielkim oknie, popołudniowe czytanie książek na fotelu, zabawy na dywanie ze Śmietaneczką. W ciągu dnia tak pięknie u nas.
Jednak kiedy przychodzi wieczór, dziwnie tak. Palimy światło w kuchni, nie oświetla to jednak jadalni. Zapalamy w jadalni-jego żółta barwa i mała intensywność drażni. Żarówki dekoracyjne to nie był dobry wybór. Salon nie ma jeszcze lampy sufitowej dlatego to całe wieczorne oświetleniowe zamieszanie. Nagle wielkie okno zaczyna drażnić, przechodnie odwracają głowy, wszystko u nas widać. Nie mamy zasłon. Światła samochodów świecą po oczach. Włączamy telewizor, ale co to pomaga? Rozdrażnienie tylko wzrasta. 

Zbawienna okazała się współpraca z marką

Stanęła w salonie duża, trójnoga drewniana lampa z wielkim białym kloszem. Nagle wieczorny problem zniknął, nagle sufitowa lampa nie jest już priorytetem. Siadam na fotelu, biorę Śmietaneczkę na kolana, czytamy "Franklina", gadamy sobie. Po południu siadam z kawą, w tym moim kąciku relaksu. Lampa wspaniale go dopełniła. Wieczorem kolacja znów w tym samym miejscu przy delikatnej barwie oświetlenia. I cieszą te drewniane nogi, cieszą szczegóły, precyzja wykonania. 
Niezła laska z tej mojej nowej lampy.

Kiedy przyjechała w wielkim kartonie, stała się początkiem salonowych zmian. Przestawiłam fotel, powyciągałam wiosenne dodatki, które spały na strychu całą zimę. Wraz z promieniami słońca zapragnęłam wiosny, kwiatów.
Jeden sms do Śmietankowego męża i marzenie o pięknym wiosennym wnętrzu się spełniło.Przywiózł kwiaty, mam kwieciste poduszki, mam światło. Mam kawę i kanapki z rzodkiewką. Mam ulubioną książkę. Choć problemy wyrastają jak grzyby po deszczu, a moja frustracja rośnie ostatnio, czuję że jestem szczęściarą. Mam dom w którym mogę zrobić wiosenną rewolucję.

Pachnie mi teraz wiosną, siedzę w fotelu i piszę posta. Na błękitnym niebie chmury płyną. Przybiega Śmietaneczka i mówi " mamooo a pan kuliel przyniósł nową lampę", i cieszy się razem ze mną, pstrykając w pstryczek.



-----------------------------

Mam dla Was niespodziankę. Na moim facebookowym profilu w poniedziałek rusza KONKURS.
Kto chce wygrać taką lamę???



















Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

5 komentarzy:

  1. Ja bym chciała wygrać taaaaką lampę.... Ale to zapewne nierealne. Nigdy nie miałam szczęścia w losowaniach... O, przepraszam... Raz wygrałam książkę za krzyżówkę w "Życiu Warszawy"! Czy ktoś jeszcze wie, co to za gazeta? Tak, latka płyną, czas pędzi nieubłaganie. Pięknie macie w tym Waszym Śmietankowym wnętrzu. Oprócz lampy jeszcze kilka rzeczy zabrałabym ze sobą: fotel, wianek, imbryk i poduszki... Taka zachłanna jestem na piękne przedmioty, tak bardzo lubię otaczać się rzeczami z duszą, drobiazgami, które tworzą nastrój. Tak jak w przypadku tej Twojej nowej lampy, która niby nowoczesna, ale jej nogi przypominają statyw starych aparatów, są i nowe, i "staroczesne" (tak mówi mój syn),dodają wnętrzu smaku i elegancji... Gratuluję, znów piękny post. M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie tutaj u Was :) Boskie poduszki, w szczególności ten pudrowy warkocz :), mozna wiedzieć skad? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia, przyjemnie się ogląda 😊 Lampa cudowna z przyjemnością wezmę udział w konkursie 😊 Cieplutkie pozdrowienia w pierwszy dzień astronomicznej wiosny 🌸🌷🌹🍀

    OdpowiedzUsuń
  4. Lampa bardzo fajna kiedyś chciałam taką kupić. Z chęcią wezmę udział może się uda chociaż nigdy nic nie wygrałam. Super plastry drewna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Lampa bardzo fajna kiedyś chciałam taką kupić. Z chęcią wezmę udział może się uda chociaż nigdy nic nie wygrałam. Super plastry drewna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń