Podróż na warsztaty DIY pełna psikusów

Wyrwałam się z domu po tylu latach. Wsiadłam do pociągu nie byle jakiego i pojechałam. Z kąd miałam wiedzieć, że właśnie rozpoczęło się pasmo niespodzianek.

Trudno było uwierzyć w mój pech. Tak długo się obawiałam spuszczenia ze smyczki macierzyństwa, tak bardzo czułam się niezastąpiona w roli mamy, że wyjazd na 2 noce był rzeczą nie do przebolenia. Kiedy wreszcie odciełam pępowinę i stanęłam na dworcu pomyślałam:

" to będzie wspaniały dzień, odpocznę, zdystansuję się, przemyślę sobie parę spraw i wreszcie w spokoju poczytam"

Wszystko było super, przez pierwsze 8h. Co prawda spanie na siedząco-od tak dawna nie trenowane kompletnie mnie rozwaliło, głowa nad książką zaczęła mi spadać już po 23h (po godzinie jazdy), ale jechałam. jechałam do celu na

Warsztaty pakowania prezentów z Sandrynką w Wałbrzychu.

Tuż po szóstej po krótkiej drzemce postanowiłam wyjrzeć spod płaszcza puchowego. Zaniepokojona, że stoimy, wyjrzałam przez okno. 
Ciemno, las, śnieg, cisza.
Nagle z głośnika poleciały poranne newsy:
" Drodzy pasażerowie informujemy, że pociąg opóźniony jest 90 minut" 

Sms do Sandryny i szybka odpowiedź. Treść obu  musiałabym ostro ocenzurować...nie!! w ogóle nie nadają się te treści do publikacji:)

Świtało...ale i przyszły kolejne newsy...200 minut opóźnienia, 400 minut opóźnienia, zapraszamy na ciepłą herbatę...albo nie bo prąd wysiadł...zimno Państwu to zapraszamy do pociągu obok..po co...a bo rusza zaraz do Wrocławia...czemu nie rusza...a bo nie ma proszę Państwa lokomotywy..kiedy będzie...no jak podjedzie!!!Godzina...dwie...
Podstawimy autokary...nie podstawimy, za dużo osób...można wzywać taksówki...ale może jednak zaraz ruszymy.

Wysiadam- wsiadam jak szalona, torba ważąca 100kg, ciąży mi coraz bardziej (wiozę drewno na opał bo Sandrze piec wysiadł w mieszkaniu), motam się nie wiem co robić.
Wreszcie decyzję za mnie podejmuje ta co do niej jadę. Wysyła pomoc- lekko gburowatą, ale jednak pomoc (Dziękuję Ci drogi kolego, że zechciałeś mnie ratować). Z Wrocławia odbiera mnie ta z którą miałam zjeść urocze śniadanie, spacerować po starówce, iść na starocie. 
Docieramy do Wałbrzycha o 14h.

Siadamy, piję herbatę jem kanapki...wydaje się, że nic nie może zepsuć już tej chwili. 
Wchodzi Pan Zenek/Rysiek/Zdzisiek 
"ja do pieca-mówi"
"dwoi mi się w oczach, ja przepraszam"

tak tak to o mnie i Sandrze.

Zaczyna sypać sucharami i mędzić i smędzić, zdecydowanie psuje mi humor.
Na wychodne rzuca kwotę, że mało co z krzesła nie spadam.
 Jestem wykończona...

...
Warsztaty. Przemiłe kobitki przyszły obejrzeć nasze pomysły na pakowanie prezentów. Przemiła patronka naszego wydarzenia,właścicielka portalu
zorganizowała wszystko profesjonalnie w

Była pyszna kawa, śmiech, ploteczki. Było dużo pakowania prezentów w przeróżnych stylach. Było romantycznie, shabby, vintage, był uwielbiany przez Sandrę upcykling. Działo się. Mimo zmęczenia i rozwijającego się zapalenia krtani dałam radę. Na zdjęciach wyglądam koszmarnie, jakbym tonę węgla przewaliła, ale uwierzcie mi że bardzo zaangażowałam się aby ten wieczór był dla nas-organizatorek i uczestniczek wyjątkowy.

Sponsorzy naszego wydarzenia uatrakcyjnili nasz spektakl:

Majuko Design: za drewno które stało się użytkowe. Wspaniałe deski kuchenne.
Wood & Paper: za notesy do zapisywania sprawunków
Mania: za najbardziej pomysłowe lusterko, jakie mam w domu
Paputki sweet baby: za niesamowite liski na nogach mojej Śmietaneczki
Manufaktura Rozmaitości: za piękne dodatki do wnętrz w romantycznym i Świątecznym stylu
Old tree: za wielką deskę do serwowania potraw
Belle Amelie: za urocze filiżanki w klimacie, który uwielbiam
Minfred: za dodatki do pokoju dziecka
Ale mecyje: za to co lubimy najbardziej, czyli dodatki do domu w stylu vintage. Osobiście wpadłam po uszy.
Crown: niezawodni w dostarczaniu farb



 "Drodzy pasarzerowie pociąg (powrotny) opóźniony o 90min"
....
















Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

7 komentarzy:

  1. leżę i kwiczę :) mówiłam że ten wkurw przemieni się w mega czadowe wspomnienia :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha! No to nieźle! Takie przygody pamięta się przez całe życie :-D pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  3. Są takie podróże, które człowiek zapamiętuje na długo...

    OdpowiedzUsuń
  4. ale że ludzi trzeba zapraszać na naukę pakowania prezentów?!?

    OdpowiedzUsuń
  5. a tak bo pakowanie miłe dla oka i niebanalne nie jest wcale proste

    OdpowiedzUsuń
  6. Życie jest pełne przygód ;-) Najważniejsze że dotarła i zrealizowała plan :-)

    OdpowiedzUsuń