A gdybym tak zniknęła.

A gdybym tak zniknęła. Gdybym założyła czapkę niewidkę na kilka dni. Czy podczas mojej nieobecności świat by się zawalił? Czy nikt nie zdążyłby na czas, nie dostał by śniadania, nie miałby umytej buzi. Czy poranna kawa by była w zwykłym kubku, czy czerwona bluzka do różowych spodni? Czy świat by stanął?

Jedni by rozpoczęli gorączkowe poszukiwania, inni by płakali, ktoś by powiedział "wróci! ". 

Poszukiwać by mnie można w kawiarni. Zatopioną w kącie sali w granatowym fotelu. Sączyłabym wielką kawę z bitą śmietaną. Byłabym może w księgarni. Spędziłabym tam całe godziny niespiesznie przeglądając poradniki, czytając strzępki powieści, wertując kolorowe magazyny wnętrzarskie. Byłabym może w dziale dla rękodzielników. Tam przepadłabym wśród ozdób do scrapbookingu, kolorowych koralików i wzorzystych wstążek.
Można by mnie szukać na basenie. Ostatni raz byłam na takowym dwa lata temu. Niektórzy zajrzeli by do ciepłych bąbelków, nie byłoby mnie tam. Lubię pływać, biłabym rekordy.
Odwiedziłabym kwiaciarnię, kupiłabym sobie goździki. Weszłabym do Wedla, popatrzeć na pralinki. Nie przeszłabym obojętnie obok sklepu, gdzie na wystawie byłaby flanelowa niebieska koszula i porwane portki. W papierowej torbie niosłabym rogaliki z piekarni. Ani jednego nie doniosłambym do domu.

Szukać by mnie można nad morzem, samotnie spacerującą po plaży,
lub pijącą ciepłą herbatkę z cytryną przed kominkiem, gdzieś w górskim pensjonacie.

Byłabym i na warsztatach florystycznych i tych dotyczących scrapbookingu i tych z mixmediów. Byłabym u fryzjera i hybrydę zrobić. Byłabym założyć sztuczne rzęsy 1:1 a potem żałowałabym tego po raz kolejny.

Przymierzałabym kwieciste sukienki i szpilki. Obie rzeczy długie miesiące wisiały by potem w szafie. Bo gdzie w tym iść. Kolorowe trampki  i kaloszki z kokardkami są przecież nie zniszczalne.

Może do kina bym poszła, nie byłam już z 6 lat!!! Film o miłości bym obejrzała, ocierałabym łzy w haftowaną chusteczkę.
Weszłabym do sklepu z kapeluszami, przymierzałabym te stylowe z wielkim rondem.

Gdy już by nikt nie mógł mnie odnaleźć, zdjęłabym czapkę niewidkę. Okazałoby się, że siedzę w pokoju Śmietaneczki na podłodze i układam mebelki w domku dla lalek.











Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

7 komentarzy:

  1. najbardziej z pokoju Śmietaneczki zachwyciło mnie biurko z ławki szkolnej - <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No powiem Ci, że ciekawe miejsca sobie wybrałaś, zwłaszcza miejsce gdzie są pralinki :) Życzę Ci aby czasem udało się założyć prawdziwą czapkę niewidkę, choć na chwilę. Dla psychicznej równowagi (sobie też tego życzę- ja również, tam gdzie nie byłam liczę już w latach) Pozdrawiam :)
    a pokój jest cudny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech,ja czasem chciałabym zniknąć...
    Spotkałybyśmy się wtedy na brzegu morza,w wietrzny dzień,poza sezonem-nigdy nie byłam nad morzem poza wakacjami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też bym chciała sobie tak zniknać, zwłaszcza ostatnio... Uwielbiam zaglądać do Ciebie i czytać Twoje posty,mogłyby być nawet bez zdjęć, kolejny dar u Ciebie odnajduje, masz bardzo dobre pióro,a pokój córci bardzo klimatyczny, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka czapka niewidka przydałaby się i mnie :) ale pamiętaj że jakbyś znikła gdzieś na dłużej to jest osoba która na pewno będzie się o Ciebie martwić - Śmietaneczka. I nawet jej cudny pokoik nie zajmie myśli tak jak jej mama:) przesyłam buziaki dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ dobrze mi się to czytało, do wielu z tych miejsc mogłybyśmy wybrać się razem:) Cudowny pokoik, jak zaczarowany, ileż tam jest włożonej pracy i miłości, cudnie! Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny, romantyczny pokoik...I pomyśleć, że gdzieś tam marzyłam o tym, żeby moja Baśka miała coś w podobnym stylu...Ale moja pięciolatka (uparta jak nie wiem co) ma swoje zdanie i niekiedy nie da się jej do pewnych pomysłów przekonać;(Nad czym trochę ubolewam...pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń