4 rzeczy których już nie odpuszcę.

Usiadłam z herbatą na ganku. Gorący aromatyczny earl grey, mój ulubiony napój na wszystkie smutki. Popatrzyłam przed siebie, letni wiatr musnął mi swoim ciepłem w twarz. Przymknęłam oczy, wyostrzył mi się węch, poczułam zapach lawendy. 



 Postanowiłam łapać takie chwile,  ale nie  na instagrama. Postanowiłam tak siedzieć i nie myśleć o nie rozwieszonym praniu, i nieobranych ziemniakach. Chciałabym zwolnić. 

Zrobiłam listę rzeczy, które chciałabym robić regularnie. Listę małych przyjemności, które będę celebrować. Takie moje małe Śmietankowe rytuały.

1. Poranna kawa

Może będę musiała wstać godzinę wcześniej przed Śmietaneczką, może będę musiała do nocy dnia poprzedniego szykować ubrania,  prasować, robić listę zakupów. Wszystko nie ważne, wszystko aby wypić rano w spokoju kawę, może przeczytać 3 strony książki.

2. Regularne czytanie

Wrócić do czytania, ale nie takiego wyrwanego gdzieś między drzemką Zuzi, ubijaniem kotleta i myciem podłogi.Chcę wrócić do czytania w spokoju. Usiąść w ulubionym miejscu i przewracać kartki zatracając się w tym.

3. Wieczorne planowanie tygodnia

Bardzo lubię planować, zapisywać, tworzyć listy. Dotychczas robiłam to bardzo chaotycznie, częściowo i w różnych częściach dnia. Chcę mieć ten komfort by w niedzielę wieczorem siadać z gorącym kakao i rozpisywać biznesowe zadania, listy zakupów, cele na nadchodzący tydzień. 
Porządek musi być. 

4. Wanna, piana, świece

Takie banalne, a ile daje relaksu, wyciszenia, złotych myśli. Kupiłam wannę na lwich nóżkach, kupię świeczki o zapachu czekolady, będę odmaczać farbę z rąk.


Te cztery niby drobnostki, tak ważne dla mnie i dla mojego zdrowia psychicznego odpuściłam totalnie w biegu za Śmietaneczką, budową, firmą. Wracam do nich z wielką nadzieją, że dadzą mi odpoczynek,wyciszenie, pozwolą zebrać myśli.  Od września nastanie nowe.


----------------------------------------------
Sesja herbaciana, którą dla Was przygotowałam, ma swoją gwiazdę. Jest nią herbaciarka. Bardzo lubię styl shabby sick,  przytłumione kolory, postarzania, dekory. To mój styl.


Dziś dwie osoby/firmy dały mi pole do popisu. 
 Taka drobnostka by się wydawało, coś komuś podarować. Dla mnie to dużo więcej. Dostałam do przetestowania wszystkie rzeczy, które pozwoliły mi stworzyć to pudełko.

Drewienko, starannie sklejone-to ważne bo nienawidzę szlifować i skrobać kleju. Papier ryżowy- wspaniały, klimatyczny wzór, który mogłam sama wybrać z pośród kilkuset. 

Dziękuję FamilyArt 

Gwiazdą wieczoru jest dziś też dekor. Doskonale trafił w mój gust i idealnie pasuje do tego herbacianego pudełka. Szybko się przykleił i mimo, że Śmietaneczka zwaliła herbaciarkę z blatu kuchennego, nie skruszył się, nie odpadł. W ofercie którą poznałam jest duży wybór tego typu ozdób. Myślę, że wykorzystam je na nie jedną moją pracę.










Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

14 komentarzy:

  1. Czytam ten post i myślę o sobie...😃 moja Zuzia też od września do przedszkola i juz w głowie snuje plany na to, co to ja nie zrobię z wolnym czasem,jak to ja będę się rozwijać i pracować, a tymczasem mąż wyprowadził mnie z błędu i rzekł" przecież weźmiesz karimate i będziesz wyć pod przedszkolem hahah" także ten.. także tego.. powodzenia w spełnianiu postanowień😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać koniecznie 1 września czy wyłaś...napiszesz?:) Trzymam za nas kciuki!

      Usuń
  2. Wiesz, czasem mnie przytłacza codzienność i rutyna. Te wszystkie rzeczy które TRZEBA zrobić. Kiedyś jak moje dzieciaki były małe nie miałam w ogóle też własnego czasu. Brakowało mi go nawet żeby spokojnie pomyśleć. Z domu do przedszkola i pracy. Po pracy biegiem do przedszkola i na świetlice bo się spóźnię. Potem zakupy lekcje. O! Już 23:00. Każdy dzień taki sam a ja w tym wszystkim jak nakręcany robocik.Teraz też jak w kieracie z tą różnicą, że realizuję marzenie i swoją pasję. I znajduję czas w niedzielę na poranną kawę na ganku. Na długo kąpiel w pianie i że świecami już czasu brak. Ale też jest na liście do realizacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewcia, na skuterek i do mnie. Będziesz mówić że w biznesach jedziesz a tu ganek, kawka ciasteczka i ploteczki...

      Usuń
  3. Warto się zatrzymać i chłonąć to co nas otacza, warto zrobić coś dla siebie, dla duszy, dla ciała...:-) Piękne zdjęcia, cudowna skrzyneczka, boska porcelana i serwetka, marzenie :-) Ściskam :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ściskam. Dziękuję że jesteś mój wierny obserwatorku!

      Usuń
  4. I nie odpuszczaj, trzeba mieć coś dla siebie, bo życie przelatuje przez palce... Życzę wytrwałości w postanowieniach zatem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Będę meldować czy mi się udaje!

      Usuń
  5. Marzenia są po to by codzienność stawała się lepsza i bardziej do zniesienia.
    Marzenia są po to by nabierały kształtów i z amfory stawały się namacalnym celem.
    Marzenia są po to byśmy my rozwijali nasze dusze i sięgali po gwiazdy. Przecież z marzeń mamy dzisiaj samoloty, tablety i inne cuda technologii.
    Tekstem "4 rzeczy których już nie odpuszczę", przypomniałaś mi o moich marzeniach, które zagubiłam po drodze. Wyleciały mi z kieszeni, a ja w natłoku spraw, rzeczy, osób, zapomniałam zebrać je z powrotem.
    Piękna skrzynka na pomysły do realizacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ładnie piszesz...masz swoje miejsce w sieci? Poczytałabym:)

      Usuń
  6. Sabi, dobrze napisane! Rytuały i chwile wolne od pośpiechu są szalenie ważne - bez nich mogłybyśmy zwariować. U mnie w sezonie letnim porannym rytuałem jest niespieszne podlewanie kwiatów w skrzynkach i w ogrodzie. Choćby nie wiem, co się działo, robię to bez nerwów. Potem mogę już gnać na złamanie karku, ale start musi być spokojny. Chwila z kubkiem herbaty, książką czy notesem, to i moje tęsknoty :-) Kąpieli w pianie jakoś mi nie brakuje - zastąpiłabym je niespiesznym pieczeniem ciasta :-) Trzymam kciuki za realizację Twoich postanowień.
    PS. Herbaciarka przepiękna! Uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespieszne podlewanie kwiatków powiadasz...mhhyhhyy...no właśnie dobre! Przecież lawendzie będę musiała sama podlewać już za 3 tyg a nie moją Jolę zza płotu prosić po nocy:). A czym zastąpisz to, jak jesień przyjdzie i zima? Daj znać..ciekawam!

      Usuń
  7. To także moje punkty do wypełnienia :) muszę tylko popracować nad regularnymi porami :D Śliczny blog :)

    OdpowiedzUsuń