Kiedyś, miałam coś na własność...

Znacie to: MOJE!!!!MOJE!!!MOJE!! DAWAJ!! , to się chyba bunt 2 latka zwie. Opowiem Wam dziś jak to miałam WŁASNE RZECZY...ale to było dawno dawno temu za górami za lasami...

A więc przyszedł taki czas, gdzie do toalety wyjść sama nie mogę, do kuchni, nalać wody i mleka do kawiarki też nie, mycie głowy to rarytas czasami. Otwieram rano szafę, szukam skarpetek (tych co pralka nie zjadła jeszcze), zaraz zjawia się Śmietaneczka...szuka odpowiednich dla mnie majtek..nie ważne, że te już odziałam. Otwieram lodówkę, chcę zobaczyć na co mam ochotę na śniadanie,choćby była nie wiem jak zajęta a w telewizji leciały "Trojaczki"- jest i ona przy mnie i krzyczy "MAAAAAMOOO MONTE!!!!"Monte oczywiście JEJ otworzę, rączki ZU wsadzi w nie, upapra siebie, szafkę, dywan a potem....zje moje kanapki, które na szybko zrobiłam. 

Znoszę to dzielnie , mamą jestem przecież! Lubię to, sama chciałam.

Dawno dawno temu za górami za lasami miałam własne rzeczy. Miałam pudełko z lakierami do paznokci, koszyk z rzeczami do makijażu,szczotkę do włosów. Miałam ulubioną poduszkę, ulubiony kubek, ulubiony jogurt.

Teraz wszystko MOJE!MOJE!MOJE!

I daję, i dzielę się bo dzielić się trzeba. Czasem daję z bezsilności by mieć chwilkę spokoju, chwileczkę. Przecież gdy Zu ogląda kolorowe lakiery ja...mogę umyć zęby! 

W Śmietankowej pracowni rękodzieła powstają domki. Domki, które gościły już Barbie i Kucyki. Powstają ptaszki i sowy, które zjadły już wszystkie zupy  świata ugotowane przez Zu.

Ostatnio w pracowni powstała kolekcja skrzynek. Piękne, rustykalne...cieszą oko. Któregoś jednak dnia, wchodzę do kuchni a w najpiękniejszej skrzynce siedzi plastic fantastic, czyli cały badziew składanych figurek z jajek niespodzianek, plastikowe Barbie,kucyki też tam są, a Zu...serwuje im herbatkę!

Widok zachwyca, ok, rozczulam się....jednak zaraz przypominam sobie...AAAAA!!!Świeżo lakierowana! 

I tak oto w takich okolicznościach powstała skrzynka dziewczęca, shabby , specjalnie dla niej. Niech Zu ma swoją.



                                                           
                        Gałka od Regałka






 

Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

16 komentarzy:

  1. Babo !!! Wiesz co myślę wszystkich twoich ręcznie robionych cudeńkach . Nooooo są mega !!!! ale to co Ty tu upisałaś :))) no to do teraz brzuch mnie boli :))) Do tego posta to ze 100 razy wrócę . Świetnie się to czyta , pisz no Ty więcej , bo nie dość że prezenty umiesz robić jak nikt to i bawisz jak nikt !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O strasznie mi miło, że bawią Cię moje teksty. Moja mama ŚP polonistka wskrzesiła we mnie chyba staranność pisania i formułowania zdań. Niestety ortografia kuleje:)

      Usuń
  2. HAHAHAH.... popłakałam się ze śmiechu ;) Samo życie w pigułce :) Skrzyneczka ekstra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaję więc chusteczkę. Fajnie, miło, że tekst wzbudził emocje. Pozdrawiam wiosennie

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. To się rozpisałaś, poczekaj na moje komentarze!:)

      Usuń
  4. Świetny pomysł z tą szufladą dla Śmietaneczki !!! Niech robi swoje aranżacje tak jak Mamusia :) Szuflada pierwsza klasa. A fragment " Dawno dawno temu za górami za lasami miałam własne rzeczy. Miałam pudełko z lakierami do paznokci, koszyk z rzeczami do makijażu,szczotkę do włosów. Miałam ulubioną poduszkę, ulubiony kubek, ulubiony jogurt...." ROZBROIŁ MNIE !!!!! tak strasznie brzmi to znajomo !!!! jakbym czytała o sobie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie Marta ta sama bajka, wiem wiem...hihih:)

      Usuń
  5. Hihi skąd ja to znam:) a to mycie głowy będące rarytasem:) ja mam prawie 3 latka i też wszystko jest jego zwłaszcza jak pojawił się braciszek. Chociaż staramy się go uczyć żeby się dzielił. Ale jednego Ci zazdroszczę tego że Zu zjada Twoje kanapki, ja wien że Tobie akurat nie jest do śmiechu ale mój starszy syn jest strasznym niejadkiem i zjedzenie przez niego czego kolwiek to cud. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że wiesz o czym piszę. Kiepsko że masz podobnie. Musimy przez to przejść. Myślę, że gdy młodzi pójdą w świat, a towarzystwo będzie priorytetem to zatęsknimy do tych chwil gdzie byli uwieszeni do nogi. Pozdrawiam Cie

      Usuń
  6. świetnie napisane. dzieciaczki w tym wieku zawłaszczają cały dom ale ja pamiętam, że starałam się bardzo żeby wiedziały co jest czyje i że nie wszystko mogą dostać. Oj! nie zawsze się udawało :) skrzyneczka uroczo dziewczęca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah Ewo ja też się staram, ale charakterny ten mój maluch a ja uległa, ciężko.

      Usuń
  7. Głowa do góry! Na szczęście to nie jest "never ending story";-) Wiem , bo u mojej pięciolatki bunt dwulatka minął, potem jest bunt czterolatka czy jak tam to zwią...A teraz to nie wiem na jakim jesteśmy etapie, ale mała potrafi mieć niezłego focha;) Myślę,że ta przygoda nigdy się nie skonczy...Aż strach pomyśleć o dojrzewaniu naszych pociech! :P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strach się bać. Moja charakterna po tatusiu więc myślę, że jeszcze da mi popalić:)

      Usuń
  8. To teraz pora się wyspecjalizować w specjalnych skrzyneczkach zamykanych na kluczyk :)

    OdpowiedzUsuń