Niech mnie ktoś przytuli..

Chciałabym Wam tyle powiedzieć, wyjawić, pokazać. Na niektóre rzeczy nie mam odwagi, śmiałości, nie wypada w blogowym świecie. Nie jestem idealna, nie mam idealnego domu a relacje rodzinne są ostatnio trudne.

Miewam doły, płaczę w poduszkę gdy wszyscy śpią, złoszczę się ostatnio za często. Mam wady jak każdy. Jestem nieuważna, czasem roztrzepana, łatwowierna, ufna, niedokładna, strasznie niecierpliwa, mam słomiany zapał, nieśmiałość mnie zabija. Mam też dużo zalet. Jestem lojalna, punktualna, pracowita, kreatywnością bucham aż, opiekuńcza tak bardzo, że może komuś się przelało już, gościnna.

Chciałabym wiedzieć, że to co robię, robię dobrze. Potrzebuję pochwał, akceptacji, kciuka w górę. Nie od Was kochani, Wy motywujecie i wysyłacie serduszka. Aprobata potrzebna mi od najbliższego otoczenia.

Często łapię kilka strok za ogon. Wydaje mi się, że śmietankowa firma może więcej, może działać wielobiegunowo, że na wszystko znajdę czas. 
Rękodzieło to pasja która zamieniła się w biznes, ale do "przeżycia" to nie wystarcza. I gdy szukam, próbuję sił gdzie indziej, ktoś podcina mi skrzydła. Odpuściłam już tak wiele. Nie chcę odpuszczać niczego więcej.

Moje plany by żyć wolniej, więcej czasu poświęcać sobie, widnieją nadal tylko na kolorowych kartkach notesu. Kradnę parę chwil nad kubeczkiem kawy w południe by zanotować tam kolejny punkt na mapie marzeń, książkę którą chciałabym przeczytać i listę prezentów do Św. Mikołaja.

Relaksuje, odrywa mnie od świata problemów rękodzieło, dlatego tak bardzo walczę o nie każdego dnia. Trzaskam domki i pudełka, maluję szuflady. Ostatnio bardzo mam ochotę na scrapbooking. Raczkuję dopiero w tym temacie, akcesoriów mam niewiele. Paczka która przyszła od Joli  sprawiła że usiadłam dziś do mojego drugiego w życiu projektu wykonanego tą techniką. Zaparzyłam kawę, słońce przedzierało się przez deszczowe chmury. Rozłożyłam elementy na stole w jadalni i przepadłam...

...poczułam takie miłe uczucie. Robię coś dla siebie. Nie dla klienta, nie na zlecenie, nie na konkretny termin. Nie robię czegoś dla domu, dla rodziny. Usiadłam i zrobiłam kartkę, dla siebie. Niedługo mam imieniny więc postawię sobie ją na biurku. Ten czas był tylko dla mnie. Czas bardzo ważny. Wyrwany z codzienności. Bardzo stresującej codzienności.










 

Sabina Kobus-Śmietanka

Autorka bloga:
Śmietankowy Dom – DIY • Livestyle • Handmade • Rękodzieło

10 komentarzy:

  1. W jakiś sposób wiem co możesz czuć i wiem, że czasem bliscy nie dość, że nie pomagają, to wręcz totalnie podcinaja skrzydła...Poza tym pogoda nie sprzyja super pozytywnemu nastawieniu. Ale uwierz mi lub nie, czasem wszystko dzieje się po coś, choć sami nie do końca wiemy jeszcze po co. 6 lat temu otworzyliśmy z mężem działalność gospodarczą (oczywiście poszliśmy także do banku po kredyt:(). Teoretycznie mieliśmy pracować na początek z kilkoma punktami, w teorii wszystko całkiem nieźle wyglądało. Ja zaszłam w ciążę, firma - to była jakaś masakra...Nie mielismy dla małej na mleko, pierwsze buciki...No ogólnie na nic..paliwo też, żeby gdziekolwiek jechac i coś załatwić. Musieliśmy uciekac z Poznania z wynajętej kawalerki (brak pieniędzy na czynsz)i wrócic do rodziców na garnuszek z maleńkim dzieckiem. Ja na macierzyńskim, mąż bez pracy z przegraną firmą i kredytem na karku (mój macierzyński był w stanie go pokryć). Minęło rok i jakoś tak czulismy, że to jest ten moment, że się uda. Życie zweryfikowało nasze błędy i zbyt ufne podejście do niektórych sfer w biznesie. Poszłam do pracy żeby w razie czego było na męża ZUS:-)Oczywiście nie brakowało ludzi, którzy wokół mówili, że się pogrzebiemy itd. nawet od tej najbliższej rodziny , a to strasznie boli gdy najbliżsi ci ludzie w ciebie nie wierzą. Ale wiesz co? Udało się! Tak! Firma istnieje od prawie 4 lat i z każdym miesiącem przynosi większe zyski. Czas nawet na powiększenie załogi;-) Może skoro odkryłaś scrapki, pomyśl o kartkach okolicznościowych, zaproszeniach na ślub, podziekowaniach albo ogólnie o przystrajaniu sal na uroczystości np. na wesela? Mi, kiedy nie mielismy co włożyć do gara pomagało robienie bombek i biżuterii na zamówienia, zawsze było to parę groszy, które wpadło gdzieś do portfela;-)Wierzę, że Ci się uda! Nawet jeśli nie za pierwszym razem, to może za drugim...Zobacz na Agę z Happy Place, jej tez nie wyszedł pierwszy biznes,a mimo to nie poddała się;-)Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale musiałam Ci napisać coś na pocieszenie!Kobiety są silne i bardzo często nie poddają się! Nie jesteś sama, na pewno masz mimo wszystko sporo ludzi, którzy Ci dobrze życzą i którzy będą Cię zawsze wspierać;-)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wiesz tyle osób przeczytało tego postaa Tylko Ty jedna napisałaś tyle miłych słów. Dziękuję Ci za to. Strasznie mi miło. Dodałaś wiatru w żagle. Muszę dać radę. Jestem osobą która się przejmuję wszystkim i to co ludzie powiedzą zawsze biorę do siebie. Gdy ktoś we mnie nie wierzy-przestaję wierzyć w siebie. Jeszcze raz dzięki. Buziaki

      Usuń
  2. Hej, przecież dałaś sobie czas na rozkręcenie firmy, więc cierpliwości.
    A z bliskimi po prostu porozmawiaj szczerze i otwarcie, że potrzebujesz wsparcia i akceptacji, mają Ci to po prostu zapewnić i koniec! Nie czekaj, powiedz wprost o swoich uczuciach. Trzymaj się:)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Nic wiecznego na świecie: Radość się z troską plecie(...)Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,a po złej chwili piękny dzień przychodzi". Kochana ja w trudnych życiowych chwilach zawsze to powtarzam i całą sobą jestem z Tobą. Wszystko, co tworzysz jest niesamowite i przepełnione magią. Pozdrawiam cieplutko. Kamila.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sabi, ja Cię przytulam wirtualnie! :-))) I do znudzenia powtarzam, że trzeba cierpliwości.. rób swoje, stawiaj małe kroczki, nawet jeśli myślisz, że donikąd nie prowadzą, zdziwisz się za jakiś czas, jak wielki dystans pokonałaś. Twoje rękodzieło jest piękne, działasz wielobiegunowo i jestem przekonana, że w końcu znajdziesz się w miejscu, w którym chcesz biznesowo być. Co do wsparcia najbliższych, zgadzam się, że trzeba im otwarcie powiedzieć, czego potrzebujesz. Albo czego Ci absolutnie nie trzeba (np. podcinających skrzydła słów). Trzymam za Ciebie kciuki! Buziaki :* :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też Cię przytulam mocno, mocno tak! Piękne początki cardmakingu! Sabinko ja wierzę, że będzie dobrze, musi być! Jesteś tak kreatywna,zdolna, nie pozwól nikomu poddciąć skrzydeł,walcz o swoje i dbaj o siebie, cieszę się, że praca z papierem sprawia Ci tyle radości, może to początek czegoś nowego, pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej Śmietankowa Sabinko, czytam i momentami dostrzegam swoje dawne myśli. Zanim podjęłam decyzję o założeniu własnej działaności, miałam tysiące skrajnych myśli i uczuć w sobie. Szydełkowanie, to moja pasja - najpierw tworzyłam na szydełku rzeczy, które nikomu do niczego nie były potrzebne, co więcej otoczenie wciąż dziwiło mi się, że marnuję na to czas, a i pieniądze, bo przecież materiały z księżyca się nie brały - to czasami sprawiało, że sama zaczynałam się poważnie zastanawiać nad tym, czy przypadkiem nie dać sobie z tym spokoju - tworzyć, byle towrzyć? Na szczęście nadszedł moment, że zaistniałam ze swoimi szydełkowymi maskotkami i zaczęły przynosić dochody - na początku tylko tyle, by zwróciły się koszty materiałów, potem z nadwyżką. Moja działalność zaczęła przynosić zyski. Ja co prawda nie zrezygnowałam z pracy i prowadzę firmę na część etatu (odchodzą tu pełne koszty prowadzenia firmy, ale i niestety czas, który poświęcam na szydełkowanie to chwila tylko, bo najpierw 8 godzin w pracy na etacie, więc tylko wieczór dla szydełka) - to bardziej dopełnianie budżetu domowego, ale w ten sposób pokazałam innym (tym wątpiącym), że rękodzieło broni się samo, że może dawać chleb, a także satysfakcję i spełnienie.

    W godzeniu obowiązków bywa ciężko, bo po przyjściu z pracy i po ogarnięciu spraw najważniejszych (obiad, sprzątanie, "pobycie" z dzieckiem i mężem, przygotowanie się na nastepny dzień) zostaje ułamek chwili, by zająć się realizacją zamówień (przed świętami, to już w ogóle będzie jazda).

    Powinnaś, więc dać sobie czas na osowjenie się z nową rzeczywistością, na opracowanie strategii i organizacji i wreszcie na rozłożenie tych podciętych skrzydeł. Promocja przyniesie więcej zamówień, a co za tym idzie działalność zacznie przynosić zysk, na jakim Ci zależy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz na Twoim blogu, pierwszy wpis jaki przeczytałam i ... juz cie lubię dziewczyno.... Mogła bym jeszcze coś napisać ale... dziś za bardzo pada deszcz mi w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam czytam i jakbym w pewnym sensie widziała siebie i swoje odczucia/obawy. Nawet nie tylko odnośnie sfery zawodowe, ale życia samego w sobie.
    Czasem w życiu mamy gorsze momenty, ale potem przychodzi taki dzień, że dostajemy "kopa w tyłek" i zaczynamy działać, spełniać swoje plany i trwać w tym postanowieniu. Dzięki takiemu okresowi w życiu założyłam swoją firmę i choć początki były trudne to warto być cierpliwym i wierzyć w to, że będzie lepiej. Mieć w sobie moc, chociaż odrobinę. Teraz staram się przekładać to podejście na każdą dziedzinę mojego życia. Są gorsze chwile, są lepsze, ale gdy skupiasz się na swoich marzeniach to może być tylko lepiej.
    Przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś chciałam świat podbijać, a teraz cieszę się z tego co mam i z każdej wolnej chwili, lubię się cieszyć życiem :-))) Życzę Ci takich chwil tylko dla siebie jak najwięcej i dużej aprobaty od najbliższych.Moim zdaniem zasługujesz na oklaski na stojąco , bo jesteś zarówno świetną babką jak i utalentowaną osóbką :-) Buziaki :-*** A za domki, skrzyneczki, karteczki itp. biję dłońmi, no i krzyczę brawo Ty!!! :-)

    OdpowiedzUsuń